środa, 7 września 2016

Etykiety na przyprawy, porządki szafkowe i walka z intruzami

  Przy okazji tworzenia etykiet na tegoroczne przetwory (o których możecie poczytać tutaj) postanowiłam odświeżyć nieco moje szafki z kuchennymi zapasami. W tym celu dokupiłam nieznaczną ilość słoików, żeby już absolutnie wszystkie produkty miały swój docelowy szklany pojemnik. Każdy z nich dostał też nową etykietę. To taki drobiazg, a bardzo cieszy oko podczas gotowania. I przyznam się , że w niektórych przypadkach ułatwia życie. Bo o ile jestem w stanie odróżnić soczewicę od ciecierzycy, to konia z rzędem temu, kto "na oko" odróżni mąkę orkiszową chlebową od żytniej:) Wiem, wiem, można przecież trzymać w oryginalnych opakowaniach - taniej i nie ma zabawy z przesypywaniem po powrocie ze sklepu. Tylko, że tak jest ładniej, schludniej i co mega istotne, bez ryzyka pojawienia się nieproszonych gości - moli. A o ich wizytę wbrew pozorom nie trudno - wystarczy przynieść do domu paczkę np. bakalii, w których zadomowiły się larwy. Inwazję mamy gwarantowaną. Wiem, co mówię, bo walczyłam z nimi już trzykrotnie. Po ostatnim razie, kiedy zostałam zmuszona do wywalenia na śmietnik absolutnie wszystkich zapasów kuchennych, postanowiłam, że nie dam im żadnych szans do zadomowienia się. Wszystkie produkty mączne, zbożowe, bakalie, przyprawy, zioła zostały więc zamknięte w szklanych pojemnikach. Dzięki temu, jeśli nawet przyniosę zainfekowane produkty, to szczelny słoik nie pozwoli rozprzestrzenić się owadom i uniknę dużych strat w produktach. Dodatkowo do szuflad powkładałam listki laurowe. Według mojej mamy to stary i sprawdzony sposób na te szkodniki. Mam nadzieję, że więcej moli w swojej kuchni nie zobaczę.
Pojemniki wymienione, etykiety naklejone, szafki przy tej okazji wysprzątane:) To teraz czas na zasłużoną kawę:)

PS: A dla Was mała niespodzianka - po poprzednim poście z przetworami, wiele osób pytało o dostępność etykiet. Jeśli spodobały Wam się moje i chcecie mieć je u siebie  to wystarczy zjechać na dół, kliknąć w zdjęcia etykiet i wydrukować na samoprzylepnym papierze:)

















ETYKIETY KUCHENNE



ETYKIETY NA PRZETWORY




Pozdrawiam Was ciepło!
Aga ze Sweet Village

11 komentarzy:

  1. Mole są potworne. Kiedyś przyniosłam je z Tesco w opakowaniu z kaszą. Takie produkty czasami bardzo długo leżą sobie w magazynach i rosną. Niektórzy radzą, żeby zakupione w markecie rzeczy wkładać choć na chwilę do zamrażarki. Podobno na mole działają też intensywne przyprawy i ocet. Ja tak je wypędziłam :))
    Aga, Jesteś najlepsza! Twoje etykiety wylądują na słoikach z moimi tegorocznymi przetworami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam o tym patencie z zamrażaniem, tylko powiem szczerze, że jakoś nie widzi mi się spożywanie larw, nawet w wersji zamrożonej:)
      Cieszę się, ze etykiety się podobają. Buziaki przesyłam:)

      Usuń
    2. No co Ty, takie larwy są pycha ;)
      A tak na serio, to słoiki są najlepszą opcją. Trudniej wtedy o moje i mrówki!

      Usuń
  2. Etykiety są bardzo ładne :) Potrafią zwykły słoik za 2 zł zamienić w cudo. Co do moli miałam już dwa razy przygodę z nimi i teraz też już wszystko trzymam w słoikach. Trzeci raz się nie dam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne doświadczenia:) Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

      Usuń
  3. I ja niejedną walkę z molami już mam za sobą, najczęściej trafiały mi się w kaszy mannie :\ A pojemniki na wszelkie produkty suche uwielbiam, teraz akurat ma puszki i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puszki też są świetne, niektóre produkty tj, kawa, cukierki czy cukier trzymam właśnie w puszkach, bo to też świetna ozdoba kuchni. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Kapitalne etykiety, efekt jest zachwycający!
    pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam gorąco Aniu:)

      Usuń