piątek, 18 marca 2016

Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc

Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. Dla mnie to przede wszystkim przeżycie duchowe, świętowanie wielkiego wydarzenia  - Zmartwychwstania Jezusa. Uważam, że takie święto zasługuje na wyjątkową oprawę. Szału jedzeniowego nigdy w Wielkanoc nie ma - barszcz czy kiełbasa nigdy nie wygrają kulinarnie z bigosem na Boże Narodzenie czy cudownym karpiem wigilijnym. Dzieci zdecydowanie wolą też grudniowe ubieranie choinki i wyczekiwanie na pana z wielkim brzuchem w czerwonym płaszczu, niż święcenie koszyka i dekorowanie domu baziami. Nie chodzi tu jednak o to, co potencjalnie przyjemniejsze. Istotne dla nas w te dni, by uświadomić sobie sens Wielkiej Nocy, zastanowić się czego symbolem jest ten lukrowy baranek na stole i dekorowane jaja w koszyku. Dla mnie ważne, by wszystko w te dni wyglądało pięknie. Dlaczego? Bo jestem estetką i katoliczką. A może raczej powinnam napisać katoliczką i estetką. Staranność w przygotowaniu Świąt to przede wszystkim bowiem wyraz uwielbienia dla mojego Boga, a tylko dodatkowo zaspokojenie estetycznych potrzeb własnych. Planuję więc z wyprzedzeniem co i w jakiej konfiguracji przystroi dom i stół. W tym roku będzie naturalnie. Dobrze mi w takim klimacie:)





















Na zdjęciach:
1/ Patera French Grey Ib Laursen
2/ Jaja drewniane na rzemyku białe
3/ Dzban Pure White Ib Laursen
4/ Kieliszki na jaja Pure White Ib Laursen
5/ Miska z dziubkiem Pure White Ib Laursen
6/ Puzdro szklane
7/ Foremka na muffinki French Grey Ib Laursen


Pozdrawiam Was ciepło!
Aga ze Sweet Village

poniedziałek, 14 marca 2016

Życia pełnego przygód!

Nie pamiętam, kiedy dostałam swój pierwszy rower, a wiecie dlaczego? Bo nigdy taki fakt nie miał miejsca. Jako dziecko wiecznie kaleczące się, wracające do domu z krwawiącymi kolanami i pozdzieraną z łokci skórą, byłam w oczach mojej mamy istotą, której wręczenie roweru równało się z ryzykiem poważnego uszczerbku na zdrowiu, a w najlepszym razie z kolejnymi siniakami i drobnymi ranami tartymi. Fakt,będąc małą dziewczynką wiecznie się przewracałam, potykałam. Nie zrażałam się jednak - po drzewach łaziłam, na most z torami wchodziłam ( jej, mam nadzieję, że tego jednak moja mama nie czyta:)), na łąki za osiedlem zapuszczałam się regularnie, bo tam przecież tyle ciekawych krzaków, zakamarków się kryło. Nic więc dziwnego, że trochę wróciło się przytartym tu i ówdzie. Co prawda nawet na prostej drodze potrafiłam się potknąć i zedrzeć skórę z czoła aż do łysej kości, a widoku zapłakanej wówczas mamy chyba do końca życia nie zapomnę. No ale, żeby na rolkach czy rowerze nie pozwalać jeździć? Ach, mamo kocham Cię strasznie, ale ostrożności chyba było ciut za dużo. .... Na dwa kółka wsiadłam dopiero jako czteroklasistka, a że krępowało mnie, że nie śmigam jak inne dzieci, wstyd był niesłychany i zdominował mnie. Rzuciłam więc rower w kąt, by wrócić do niego dopiero jako dorosła kobieta. Mój M. miał wówczas ubaw niesamowity, podelec jeden nawet nakręcił film, kiedy, jego kochana żona próbowała ujarzmić niesforne dwa koła:) Postanowiłam wtedy, że choćby nie wiem jak mój synek obijał się i kaleczył, będzie jeździł na rowerze. W ogóle będzie pływał, jeździł na nartach, rolkach itp. Oczywiście jeśli będzie chciał:) 
Kilka dni temu Jasiek skończył trzy lata a w prezencie dostał swój pierwszy rowerek i ....kask na głowę:) 
Życzę więc mojemu synkowi wszystkiego co najlepsze, a przede wszystkim życia pełnego przygód!

A, jeszcze słowo o dekoracjach urodzinowych. W tym roku postawiłam na połączenie cytrynowego z szarym. Nie sądziłam, że wybiorę kolor żółty, ale nowe kolekcje Rice'a i Ib Laursena w kolorze cytrynki podbiły moje serce. Z szarym i odrobiną bieli wyglądają naprawdę ładnie, prawda?















Na zdjęciach:
1/ Kubek melamina Pastel Yellow Rice
2/ Kubek z uszkiem Lemon Zest Ib Laursen
3/ Miska z dziubkiem Lemon Zest Ib Laursen
4/ Dzbanuszek French Grey Ib Laursen
5/ Talerze French Grey Ib Laursen


Pozdrawiam Was ciepło!
Aga ze Sweet Village