poniedziałek, 19 października 2015

Gdy cię ktoś całuje w nos

Wieje, a ponieważ w nocy lało - to wszędzie stoi błoto. Moja przyjaciółka, która mieszka na stałe w Hiszpanii pisze, że u nich wreszcie popadało. I cieszy się z tego jak dziecko. Ja na moją ulewę potrafię tylko pobluźnić pod nosem. Nic na to nie poradzę, jak przychodzi TAKA jesień, to przychodzą też TAKIE dni, jak ten. Od rana wszystko denerwuje  - łupie  w krzyżu ( to od wilgoci pewnie), włosy się plączą i odmawiają współpracy, Jasiek marudzi, że zgubił auta, aut nigdzie znaleźć nie można więc napięcie narasta. Zjadłoby się pyszne śniadanie takie z kakao, ze świeżym serkiem białym czy miodem, bakaliami i ciepłą kaszą jaglaną - tylko, że w/w składników zwyczajnie brak. O przepraszam - jest miód, ale to raczej nie załatwi tematu. Lodówka świeci pustkami,  ale pretensję mogę mieć tylko do samej siebie, bo wczoraj zapomniałam zrobić zakupy. Nie żeby specjalnie, tylko katar chyba padł już na mózg, bo jakoś najprostszych spraw nie mogę ogarnąć. Wygrzebuję więc na wierzch wszystko co mam w lodówkowych czeluściach. Na szczęście są jajka i masło. I kiedy szykuję talerze na prawie gotową jajecznicę, dostrzegam kątem oka jak mój synek sięga po komórkę. Niestety nie jestem mistrzynią refleksu tego poranka - telefon ląduje na ziemi. Podnoszę z podłogi jego kawałki, po drodze uderzając głową o otwarte drzwi szafki. Potem jest już coraz gorzej......Aż koło 17-ej mam wszystkiego serdecznie dość. Zrezygnowana idę na krótką drzemkę. Budzę się  - za oknem już prawie ciemno. Leje, i wieje niesłychanie. Jasiek wstaje ze swojej drzemki, przytula mnie, całuje w nos, patrzy w oczy i mówi to swoje  urocze "ajś mama". Tym jednym słowem (no dwoma:)) i gestem jakby zdejmował ze mnie całe rozgoryczenie. Nie wiem jak to możliwe, ale w tym momencie przestaję już utyskiwać pod nosem. Myślę sobie, jaka ja głupia byłam. I ślepa chyba, jakieś okulary nieprzetarte założyłam....












 Bo przecież leje na zewnątrz, a ja w ciepłym, przytulnym domku jestem, ulubionej herbaty mam całe pudło, komórka co prawda potłuczona, ale tylko z tyłu i działa sprawnie, więc wyłącznie nowego etui wymaga ( stare i tak już było podniszczone), włosy splątane - w koka zebrałam, jakoś tak ciekawie teraz wyglądają, nawet z uśmiechem zerkam sobie w lustro. Lodówka, że pusta była to ją całą wymyłam, a zaglądając do zamrażalnika pyszne pulpety i indycze parówki od mamy znalazłam, co to mi tydzień temu przywiozła. I właśnie M. wrócił z delegacji, po drodze zahaczając o kilka sklepów i przywożąc mi różne pyszności...
 Siedzę więc teraz w ulubionym ciepłym swetrze, popijam malinową herbatę i wcinam przepyszną szarlotkę, którą przed chwilą wyjęłam z piekarnika. W kominku pali się drewno, dziecko smacznie śpi ściskając w dłoniach odnalezione (przy okazji wymywania lodówki!) ukochane auto. Domowe mleko migdałowe czeka w lodówce na poranne śniadanie. Jutro pewnie też będzie lało. Czeka nas piękny dzień:)

Pozdrawiam Was ciepło!
Aga ze Sweet Village

7 komentarzy:

  1. Niedawno żaliłam się na blogu, że to wredne babsko jesień nadchodzi... Ja z kolei wcinam domowe lody bananowe z gruszką i jogurtem naturalnym do tego białe wino, komputer - który grzeje prawie jak kominek - a śpiące dziecko to mój koteł... Wieczór wymarzony, no prawie - mojego Męża brakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lody bananowe z gruszką - brzmi pysznie:) Pewnie nie długo też zrobię:) To po miłym wieczorze spokojnej nocy życzę.

      Usuń
  2. toś mi kochana apetytu na takie śniadaniowanie narobiła;-)
    mam urlop by zapiąć zdrowotne sprawy naszej czwórki a jutro nie wiozę chłopców do przedszkola, więc poranek jest mój i będę go mocno mocno celebrować:-)
    ściskam pozdrawiam i całuję:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celebruj kochana, a za oknem niech sobie pada:)

      Usuń
  3. Przepiękne zdjęcia! Pomimo deszczu można znaleźć coś pięknego i dobrego w jesieni :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, marudzić można zawsze, jesienią przychodzi to łatwiej, ale czy warto....?Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  4. Ah która z nas takich dni nie miewa: wszystko się wali od rana, nic nie wychodzi, jeszcze ta pogoda... i jak ciężko czasem znaleźć to pozytywne światełko... a przecież jest na wyciągnięcie ręki ;)

    OdpowiedzUsuń