środa, 12 sierpnia 2015

Letni luz

Lato mnie wchłonęło. Zupełnie. Przymierzałam się do napisania posta cały lipiec...i w końcu nie powstał ani jeden. Miałam też zaplanowanych wiele prac około-domowych, do tego kilka mocnych postanowień nauki tego i owego. I co - i ...lato:) Odpuściłam, i po raz pierwszy jest mi z tym dobrze, choć nie powiem, pojawiały się przebłyski pt. 'co ze mnie za leń', 'weź się dziewczyno do roboty', ' marnujesz czas'. Dobrze, że w takich momentach mój niezawodny synek zawsze wołał 'buta!' - tzn.zakładamy buty i idziemy na spacer, 'uuuu!pocio'- czas na zabawę kolejką, 'e!woda' - tzn.  idziemy się popluskać , 'pi' - idziemy na popołudniową drzemkę, 'ciela' - plac zabaw nas wzywa czy 'loda' - tego tłumaczyć chyba nie trzeba:) 
I tak minęła ponad połowa wakacji. A plany na sierpień? Niech będzie tak cudnie, jak w lipcu - no może tylko z nieco inną pogodą:) 
PS: I odniosłam mały sukces - zwalczyłam mszyce, dzięki czemu cieszę się pysznymi własnymi owocami i warzywami. Pomidorki są the best - sama słodycz. Musiałam się trochę pochwalić:)
Letniego nastroju Kochani!!!! :)








Pozdrawiam Was ciepło!
Aga ze Sweet Village