poniedziałek, 15 czerwca 2015

Summer party time:)

Pamiętacie, jak będąc dzieckiem czekało się na ostatni szkolny dzwonek? Jak na sygnał, po którym następowała już tylko wolność. I ta radość, z którą opuszczałam szkolne progi - z głową pełną wakacyjnych planów i wizją czekającego mnie 'nic nie muszenia'. To było najpiękniejsze - nic nie musieć przez całe dwa miesiące. Wyobrażacie sobie to teraz, będąc dorosłym człowiekiem - odpowiedzialną matką, ojcem, pracownikiem, właścicielem firmy, córką, synem itd.? * (niepotrzebne skreślić) Mało realne, prawda? A założę się, że wiele byście dali za choćby tydzień bez stresu, bez obowiązków, bez myślenia o tym, co na obiad, jakie rachunki opłacić, ile slajdów do prezentacji na najbliższe spotkanie trzeba przygotować i ile par spodni uprać. Ja z pewnością chętnie przyjęłabym taki pakiecik dwóch miesięcy dziecięcej beztroski. Niestety tak to już jest, że jako dzieci pragniemy jak najszybciej być duzi, a jak już wiemy, co oznacza dorosłość - to chętnie byśmy choć na trochę cofnęli się w czasie:) Póki co (z tego co wiem) nikt maszyny czasu nie wymyślił, zatem trzeba sobie radzić....jak na dorosłego przystało:) Oczywiście tygodniowy (lub, jeśli się poszczęści dłuższy:)) wypad nad morze czy w góry będzie bardzo wskazany. Nie łudźmy się jednak, że dzięki niemu zresetujemy mózgi i w niemal magiczny sposób wymażemy z plików pamięci wszystkie zobowiązania, wszystkie 'muszenia'. Urlop pozwoli tylko odłożyć je na bok, spojrzymy na wszystko z dystansu, wyluzujemy - a to i tak całkiem sporo:) Co jednak zrobić, gdy urlop się skończy, lub niestety nie mogliśmy z różnych przyczyn na wyjazd sobie pozwolić? Mnie wtedy ratują małe, kameralne ale za to w świetnym gronie przyjęcia domowe. Ubóstwiam letnie domówki, zwłaszcza takie w ogrodzie. Bez spiny, bez zadęcia - z rozłożonym kocem na trawie, z pyszną lemoniadą sączoną na hamaku, dobrą sałatą z pomidorami z własnego ogrodu, grilowaną rybką, ciastem rabarbarowym. Nie wymyślam eleganckiego menu, nie siedzę przed godzinami w kuchni. Często goście przynoszą coś od siebie, ja przeważnie zapewniam danie główne i przyjemne otoczenie:)  W tej kwestii świetnie się sprawdzają świeże kwiaty w dzbanku, dobrane pod kolor słomki, serwetki czy foremki na słodkości. Takie drobiazgi, a sprawiają że jest po prostu pięknie. Dodać do tego pyszne jedzenie, fajnych ludzi i mamy swój prywatny przepis na weekendowy reset. Polecam, u nas potrafi zdziałać cuda:)































zdjęcia: Rice, Pinterest

Różne piękne dodatki do dekoracji, możecie znaleźć tutaj:
1/ papierowe słomki
2/ kule papierowe honeycomb
3/ foremki na babeczki


Pozdrawiam Was ciepło!
Aga ze Sweet Village

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Lodożercy nadchodzą!

Dla mnie praktycznie nie ma sezonu na lody. Albo inaczej - sezon trwa cały rok:) Mroźny styczeń, deszczowy listopad czy słoneczny czerwiec, bez różnicy - smakują mi zawsze i wszędzie. Na prywatnej liście pyszności świata to właśnie lody umieściłabym w pierwszej trójce. Oczywiście nie wszystkie - mam swoje preferencje. Pistacja, wanilia, caffe latte, czekolada, bakalia - to ulubieńcy, ale nie pogardzę też smakiem truskawki, ananasa, mango, czy maliny. 
Przyznać jednak muszę, że w lato lody smakują wyjątkowo. A w tym roku to już szczególnie chętnie będę je zajadać, bowiem nareszcie nie muszę się kryć przed moim dzieckiem - jest już na tyle duży, że dostaje w łapki własną porcję i pałaszujemy razem:) Wcześniej, podjadałam schowana w zaułku za lodówką, lub zwyczajnie zmuszona byłam czekać, aż dziecię zaśnie co by nie kusić malca i nie wywoływać salw płaczu z powodu odmowy pozwolenia na konsumpcję. Tego lata nareszcie będzie mi wolno jeść lody publicznie, więc będzie mega lodowo! A, że nie tylko na pysznym smaku mi zależy, ale również, by nie truć Jasia i przy okazji siebie, postanowiłam postawić na lodową produkcję domową :) Wiem, wiem  - nie ma co przesadzać, z tym doszukiwaniem  się trucizn w każdym produkcie, nic też się nie stanie, jeśli od czasu do czasu zjemy tego pseudo włoskiego z proszku. Tylko właśnie - od czasu do czasu, a ja mam zamiar wcinać lody w naprawdę dużych ilościach:)
Produkcję domową rozpoczęłam lodami truskawkowymi. Pyszne, proste i zdrowe. Jeśli macie ochotę spróbować - przepis znajdziecie poniżej.








Lody truskawkowe z bananami:
  •  1,5 szklanki truskawek
  •  1 szklanka jogurtu greckiego
  •  odrobina cukru trzcinowego
  •  3-4 łyżki  soku z cytryny
  •  jeden duży banan (lub dwa mniejsze)
Wszystkie składniki zmiksować pozostawiając sobie kilka plasterków banana. Do foremek włożyć odłożone plasterki banana i zalać masą, wstawić do lodówki najlepiej na całą noc. 
Aby lody zachowały ładny kształt należy tuż przed podaniem włożyć foremki na chwilę do ciepłej wody lub polać ciepłą wodą z kranu.

PS: na zdjęciach znajdziecie:

Smacznego!
Aga ze Sweet Village