czwartek, 29 stycznia 2015

Naturalny rytm

Dziś temat zupełnie inny, nieco tłumaczący małą styczniową aktywność blogową. Bo czasem jest tak, że weny zupełnie brak. Energia spada, ogarnia człowieka marazm i najchętniej to by spał lub siedział pod kocem z kubkiem czegoś dobrego i gorącego. Tylko nawet żeby zrobić to coś dobrego nie chce się wstać z łóżka i wyciągnąć z szafek potrzebnych do przyrządzenia składników. Założę się, że czasem też Wam się zdarzają podobne dni.  Ja jednak zaparłam się i próbowałam walczyć z tym stanem (który trwa od początku stycznia!). I sama siebie zadręczałam, że przecież początek roku, że to właśnie moment na planowanie, ustalanie terminów, podpisywanie umów. Przecież naładowana świąteczną energią, wypoczęta po tylu dniach leniuchowania, powinnam być zwarta i gotowa. Tyle, że nie byłam.....Moja irytacja narastała z każdym styczniowym dniem, aż do wczoraj. Możecie się śmiać, ale traktuje to w kategorii wewnętrznego olśnienia, choć to, do czego doszłam, jest mega banalne. Rano, jak zawsze zasiadłam do komputera myśląc co dziś jest konieczne do wykonania. Popatrzyłam za okno - a tam absolutnie wszędzie biało - droga, drzewa, krzewy - wszystko obsypane śnieżną bielą, cisza, spokój i tylko co jakiś czas ptak przeleciał po niebie. Dotarło do mnie, jaka natura jest mądra - 'wie', że teraz jest pora odpoczynku, uśpienia, wyciszenia. I tak trzeba, to jest niezbędne - bo przeciez zaraz przyjdzie wiosna - pełna energii, barw, kolorów, kwitnących kwiatów i drzew. I zwierzęta się przebudzą, i owady będą brzęczeć wszędzie. Ale żeby wiosna mogła wytrysnąć ferią barw i energii, musi ją poprzedzić zimowy odpoczynek i zwolnienie. Więc zwolniłam, od tak, zwyczajnie. Wczorajszy dzień należał tylko do mnie - czytałam, pisałam, oglądałam. Bez ciśnienia, powoli ogarniam dzisiaj to, co najważniejsze (bo jednak niedźwiedziem brunatnym nie jestem i jakieś czynności poza spaniem wykonać muszę:)). Nie zadręczam się jednak, że wszystko za wolno, za mało ambitnie. Jest tak, jak ma być - w moim prywatnym, naturalnym rytmie. 





 Foto: Pinterest, by Sweet Village


PS: Dziękuję Kasiu, za wczorajszą rozmowę, bo bez niej pewnie nie przyszło by mi nawet do głowy, żeby spojrzeć za to okno:)

Pozdrawiam Was ciepło!
Aga ze Sweet Village

2 komentarze:

  1. Oj racja! Żeby się tak chciało jak się nie chce :)
    Styczeń juz się kończy, zaraz luty ale krotki wiec pewnie szybko zleci, a później wiosna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko jest potrzebne - radość i smutek, energia i wyciszenie i racja, że we wszystkich tych stanach przede wszystkim dobrze jest słuchać siebie, czyli odpoczywać w stanach wyciszenia, działać w przypływie energii itd. Fajny post :-) i mimo wszystko bardzo pozytywny, miło nastrajający :-) Pozdrowienia. Kamila z My White Loft

    OdpowiedzUsuń