poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Moja przestrzeń biurowa

Wreszcie jest - mój mały, prywatny kąt, gdzie mogę w spokoju popracować, pomyśleć. I choć chętnie dodałabym jeszcze parę elementów (co pewnie z czasem nastąpi:)) to świetnie się tutaj czuję - jest jasno, przytulnie, z akcentami pastelowymi, czyli tak, jak lubię.





Jedynym sensownym miejscem, gdzie mogłam się ulokować z gratami było poddasze, a tutaj wiadomo - dużo skosów. Stwierdziłam jednak, że to żaden problem, wystarczy tylko dobrze zaaranżować przestrzeń. Oczywiście bez sentencji i ilustracji na  ścianie nie mogło się obejść:) W ruch poszła więc washi tape. Fantastycznie sprawdziły się również druciane kosze - jeden mały stoi sobie na biurku, drugi duży, który zajął całą półkę w regale,  jest idealny na magazyny i katalogi. Samo biurko, jak pewnie się domyślacie pochodzi z Ikei - osobno kupuje się kozły i blat. Ale moimi absolutnymi faworytami są tutaj: miętowa lampka i drewniane szuflady z ceramicznymi gałkami. Lampka pierwotnie była w kolorze żółtym, mocno porysowana, lekko zardzewiała, ogólnie skazana na zapomnienie. Na całe szczęście mój M. należy do chomikarzy, którym ciężko pozbyć się czegokolwiek, nawet gdyby owa rzecz zdecydowanie nosiła już znamiona bycia śmieciem. Za takowego śmiecia uważał on właśnie starą lampkę, która pochodzi jeszcze z lat jego wczesnej podstawówki, ale że wyrzucić było szkoda - leżała bidula w garażu, wciśnięta między kable, puszki, gwoździe i inne "niezbędne" duperele. No i przyszedł czas, że moje oko ją dojrzało i zobaczyłam potencjał:) Nie powiem - malowania, czyszczenia było sporo. Ale efekt bardzo mi się podoba. Mięta, w idealnym, jak dla mnie odcieniu, tak więc z przyjemnością codziennie wieczorem zapalam światło:)




Drugim ulubieńcem są trzy drewniane szuflady, wyjęte z toaletki mojej babci, która stoi i czeka, aż się za nią zabiorę i tak już ładnych parę lat. (Toaletka czeka, nie babcia - żeby była jasność:)) Stwierdziłam więc, że zanim dorwę toaletkę, to warto nacieszyć oczy choćby szufladami. Pierwsza myśl była taka, żeby je pobielić. Ale potem zaczęłam każdej dokładnie się przyglądać - wszystkie trochę obdrypane, widać, że były w użyciu. Jedna (ta największa) ma nawet w środku ślady po babcinych szminkach, bowiem tutaj właśnie je przechowywała. Doszłam do wniosku, że pobielając zatrę ich urok. Szuflady zostawiłam więc w spokoju dodając jedynie porcelanowe gałki, bo w PRL dziadkowi uwidziało się oryginalne zdemontować i zaintalować jakieś dziwne zwisalce (widocznie wówczas takie były modne).









To, co koniecznie muszę jeszcze zrobić, to zakup dobrego krzesła. Ale to dłuższy temat, bo na nic ostatecznie nie mogę się zdecydować, a na czymś trzeba przecież siedzieć, prawda? Jeśli macie sprawdzone przez siebie wygodne ( i piękne:)) krzesła, to polećcie proszę.

Pozdrawiam ciepło!
Sweet Village

czwartek, 7 sierpnia 2014

Duńskie nowości i finał Marine

Kochani,
Nie było mnie parę dni w domu. Ponieważ w tym roku nie możemy pojechać na prawdziwe wakacje, postanowiłam pojechać na chwilę z Jasiem do dziadków. Dla niego to mega atrakcja - wszystkie kąty nowe, nowa trawa, inne psy, no i do tego babcia nie ma zabezpieczonych szafek i szuflad - istny raj na ziemi dla takiego malucha:) Ja też nieco odpoczęłam, miło było też przejść się po "starych śmieciach" i spotkać "starych znajomych". Dzisiaj wróciłam a w skrzynce czekał już na mnie świeżutki katalog Ib Laursena jesień/zima 2014. I choć wiem, że nieco dziwnie ogląda się dekoracje w klimacie Bożonarodzeniowym w środku lata, to postanowiłam podzielić się z Wami tym, jakie nowości szykują dla nas. Mnie, jak zwykle Ib Laursen zachwycił. A Wy co sądzicie?

Kliknij by zobaczyć cały katalog: Katalog Ib Laursen jesień/zima 2014












A na koniec wyniki zakończonego wczoraj konkursu Marine. Widzę, że chyba najbardziej lubicie lato za przepyszne smaki i odpoczynek nad morzem. Ja również - maliny, borówki, porzeczki, do tego szum fal, ciepłe promienie słońca na skórze....Ach, lato mogłoby trwać wiecznie:) Nie przedłużając - wygrana powędruje do :

KARMELOWA: 
"1.Za co lubię lato?Hm,no to zaczynamy wyliczankę ;p : za spektakularne zachody słońca, za feerię barw i zapachów, za możliwość wyrwania się nad morze i delektowanie się tym nadmorskim klimatem i widokami, za gofry z bitą śmietaną i jagodami...Mogę tak jeszcze więcej wymieniać ;p
2.W sklepiku najbardziej podobają mi się oczywiście moje ulubione i upragnione skorupy IL,kosze wiklinowe i piórkowa kolekcja tekstyliów :)
Czekam z niecierpliwością na wyniki :)
Pozdrawiam!"

Serdecznie gratuluję i bardzo dziękuję wszystkim za udział:)

Pozdrawiam ciepło!
Sweet Village

piątek, 1 sierpnia 2014

Wisienka na torcie

To już rok, odkąd zasiadłam przed moim komputerem i nieśmiało naskrobałam swój pierwszy post na blogu. Dzisiaj przeczytałam go ponownie, nosił tytuł Piewszy raz. Wiele zmieniło się od tego pierwszego razu. Niby tylko rok, ale to tak naprawdę aż rok. Już nawet nie pamiętam dokładnie, jak to było na samym początku. A nauczyć się musiałam dużo, bo powinnam się Wam przyznać, że byłam zupełnie zielona, jeśli chodzi o sprzęt komputerowy, robienie zdjęć, dodawanie linków itp. Nawet Facebooka nie ogarniałam jeszcze rok temu:) Dzisiaj chciałam Was zaprosić na małą migawkę z tego wspólnie spędzonego na blogu roku. Cieszył mnie każdy Wasz wpis, każdy komentarz, ale przede wszystkim cieszyła mnie Wasza obecność:) Kochani - przeczytajcie post do końca - wisienka na torcie musi być:)
















A oto wspomniana wisienka: z okazji pierwszej rocznicy powstania bloga Sweet Village 1-wszy sierpnia to dzień absolutnej obniżki cen -  wszystko w sklepie Sweet Village obniżone o 20%! Zatem zapraszam do buszowania po naszych półkach sklepowych:)
http://sweetvillage.pl/

Pozdrawiam ciepło!
Sweet Village