środa, 16 kwietnia 2014

Cytrynowe smaki na Wielkanoc

Wreszcie udało mi się zrobić mazurka. Tak sobie myślałam wczoraj wieczorem. Zadowolona z siebie wsadziłam go do piekarnika. W przepisie jak byk napisane- "piec od 20 do 35 minut do zrumienienia". I to już powinno mnie zastanowić. To w końcu 20 czy 35 tych minut? No nic - nastawiłam na czas minimalny swój minutnik i polazłam na górę robić małe porządki w ciuchach. Coś mnie jednak tknęło i postanowiłam zajrzeć do kuchennych czeluści. Niestety tknęło mnie o jakieś pięć minut za późno, bo w piekarniku zastałam mazurka w kolorze gorzkiej czekolady, a bynajmniej takową substancją wcześniej go nie raczyłam. Czyżby to jakieś przekleństwo było? Mazurki to jedne z najprostszych ciast (jak dla mnie również jedne z najlepszych), a tu regularnie, od kilku lat, wszystko tak się układa na Wielkanoc, że mazurka ostatecznie na stole nie ma. O ile dobrze pamiętam pierwszy raz, gdy go upichciłam - zaliczyłam upadek ze schodów - oczywiście podczas niesienia mazurkowego dzieła:) - mój tyłek jakoś przeżył, ciasto już niestety nie. Potem było też nie ciekawie - a to choroba, a to niespodziewany wyjazd tuż przed świętami, no a rok temu, na kilka dni przed Wielkanocą,  urodził się Jaś, zrozumiałe więc, że nawet nie miałam głowy do podejmowania kolejnej próby...... 
Zaklęłam sobie pod nosem wyjmując spaleniaka z piekarnika. I tym razem miałoby się skończyć fiaskiem? - pomyślałam. O nie, no po prostu nie! Spalony jegomość wylądował w koszu, a ja zaczęłam wszystko od nowa. Skoro wyszperany przepis okazał się kiepskawy, musiałam pogrzebać jeszcze bardziej. Wiedziałam jedno - musi być cytrynowy. Wiele osób stawia w te święta na kajmak (który z resztą uwielbiam), ale ostatnio mam ochotę na smaki słodko-kwaśne, musiała więc być cytryna i już. Pokombinowałam - przepis na ciasto pochodzi ze starego, pisanego ręcznie przepiśnika mojej mamy, a masa - to wspaniały przepis na lemon curd od Doroty z http://www.mojewypieki.com/.  Mazurek wyszedł z piekarnika dziś o drugiej nad ranem. Teraz siedzi sobie w lodówce. Najlepszy jest po kilku dniach, jednak to co z łakomstwa zdążyłam już podjeść napawa mnie zadowoleniem. W końcu udało się:) Aaaa -  jakież to dobre!


Mazurek cytrynowy:

Lemon Curd:
  • 45 g masła
  • pół szklanki drobnego cukru (110 g)
  • 1 jajko, lekko roztrzepane
  • 1 łyżeczka otartej skórki z cytryny
  • 2 łyżki soku z cytryny
Masło rozpuścić, ostudzić. Dodać pozostałe składniki i zmiksować. Masę umieścić w szklanej miseczce, którą ustawić na rondelku z gotującą się wodą. Gotować w kąpieli wodnej mieszając, aż zgęstnieje. Przestudzić.

Ciasto kruche:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • pół szklanki cukru pudru
  • kostka masła (schłodzonego w lodówce)
  • 3 żółtka
  • parę kropel esencji waniliowej (opcjonalnie)
W misce wymieszać mąkę, cukier, esencję wanilii i żółtka oraz posiekane nożem masło. Wszystkie składniki wyrobić jak najszybciej (im mniej ugniatania, tym lepiej dla ciasta). Owinąć folią i włożyć do lodówki na 30 minut. Po tym czasie ciasto rozwałkować i wyłożyć na dno blachy. (Ja nie wałkowałam - po prostu wylepiłam nim blachę, którą wcześniej wyłożyłam papierem do pieczenia. Moja miała wymiary 27 x 27cm). Następnie ciasto ponakłuwać gęsto widelcem. Piec około 20 minut w temperaturze 180 stopni do uzyskania złocistego koloru. Uwaga: w opcji z termoobiegiem na pewno trzeba zmniejszyć temperaturę, myślę że tak ok 160 stopni będzie ok.  Ciasto wystudzić, wysmarować wierzch zimną masą lemon curd
i obsypać migdałami. Wstawić do lodówki. Najlepszy podobno jest po kilku dniach. Tego jeszcze nie wiem - ale mogę zapewnić, że po czterech godzinach lodówkowania smakuje doskonale:)



PS: Turkusowo-błękitny talerzyk ze zdjęć to piękna melamina z wiosennej serii firmy Rice. (wkrótce do nabycia w sklepie SweetVillage.pl :))

Pozdrawiam Was ciepło!
Sweet Village

5 komentarzy:

  1. No i jednak stanęłaś na wysokości zadania:-) gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak baba się uprze to nie popuści ;p Ja bym od razu się zniechęciła do dalszych prób.
    Uwielbiam cytrynowe smaki,a na święta będę robić muffinki,własnie cytrynowe i czekoladowe.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Agus twoj wpis o mazurku mnie zmotywowal. Pyszny cytrynowy mazurek zagoscil na moim swiatecznym stole :) wszystkim bardzo smakowal :) A.K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochani - Ci, co napisali jako anonimowi - blogger czasem niestety nieźle nawala - nie widzę tutaj waszych wpisów, ale wyświetliły mi się na skrzynce pocztowej- zatem dziękuję serdecznie i cieszę się, że mogłam zainspirować:) I że troszkę dzięki mnie ( hihihi:)) było pysznie u WAS na święta :)

    OdpowiedzUsuń