wtorek, 18 marca 2014

O firmie i tym, że w południe świeci słońce

No i stało się. Oficjalnie i niezaprzeczalnie od tygodnia jestem bezrobotna. Miałam o tym tutaj nie pisać, bo przecież praca w marketingu (czy też jej brak) nie wiele ma wspólnego z tematyką bloga. Tak myślałam. Prawda jest jednak inna, bo czy chcę, czy nie - fakt ten wpłynął  na moje stany emocjonalne, a co za tym idzie, na wszystko co robię i o czym tutaj piszę. Nie żebym, była zupełnie zaskoczona - przeczuwałam, że mojego powrotu do firmy raczej nikt w biurze nie przewiduje. Nie zmienia to faktu, że gdy człowiek staje się bezrobotnym, to czuje się... ...hmmmmm - co najmniej dziwnie. Jeśli więc chodzi o te stany emocjonalne  - muszę przyznać ścierają się jeszcze ze sobą dwa fronty. Z jednej strony słyszę w głowie, że to tak naprawdę super sytuacja, że wreszcie to szansa zająć się na poważnie tyloma ważnymi (dla mnie) sprawami, że przecież i tak ciężko było mi sobie wyobrazić powrót do biura według wcześniejszego systemu funkcjonowania (o którym wspominałam jakiś czas temu tutaj) mając malutkiego Jasia. Z drugiej jednak strony trochę przeraża brak stabilności. A tym bardziej właśnie myśli się o niej mając małe dziecko. Ot paradoks! Ale powiem Wam jedno, szczerze wierzę, że pewne rzeczy dzieją się w życiu nie bez przyczyny, że jest w tym wszystkim jakiś głębszy sens. I z takim właśnie nastawieniem codziennie obmyślam, co by tu wykombinować. Co z tego wyniknie - wkrótce się pewnie z Wami podzielę. Na razie  w mojej głowie układa się plan, trzymajcie więc kciuki za realizację :)
Tym czasem codzienne przyjemności tj.wspólne śniadania czy południowe spacery mogą trwać nadal. To takie drobne, pozytywne aspekty całej sytuacji. A dzisiaj w temacie śniadaniowym miała wiele do powiedzenia rzodkiewka. Wystąpiła w towarzystwie szczypiorku i serka białego. Uwielbiam ten zestaw - pyszny, zdrowy i zawsze ładnie wygląda na stole:) Będzie też spacer. A póki co, od dłuższego czasu u nas w południe zawsze świeci słońce:)




PS: Turkusowy pojemnik z dziubkiem oczywiście od Ib Laursena :)

Pozdrawiam Was ciepło!
Sweet Village

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. :) uwielbiam rzodkiewkę dlatego takie śniadania to dla mnie pychota! Buziaki

      Usuń
  2. Kochana trzymam mocno kciuki za powodzenie twojego planu!!!! A z pracą to teraz jest różnie.Mój pan mąż pracował w szkole jako rehabilitant na etacie nauczyciela.Było spoko. Ale kochana pani dyrektor zredukowała mu etat i teraz ma 1/2 etatu i to administracyjnego.Robi tyle co robił wcześniej ale za 1/3 wynagrodzenia jakie miał.Masakra. Też się bidak zdołował i szczerze nie ma ochoty już tam pracować ale z praca cienko więc na razie musi tam tkwić ;[
    Buziaczki ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Twojemu mężowi i sobie życzę, żeby zawodowo poszło ku lepszemu! Dzięki za ciepłe słowa, buziaki dla Ciebie:)

      Usuń
  3. Witaj!
    Trzy lata temu znalazłam się w dokładnie takiej samej sytuacji jak Ty. Pomimo tego, że doskonale wiedziałam, że tak będzie, widząc co dzieje się w firmie nie ominęło mnie przygnębienie. Ponieważ tak się złożyło, że akurat mój powrót do pracy zbiegł się z wygaśnięciem umowy sprawa była prosta :) Po pół roku znalazłam pracę ale również ciężką i wymagającą dyspozycyjności 7 dni w tygodniu i do tego szalenie stresującą: odzieżówka-sieciówka, kto pracował ten wie. No ale zmierzam do czego innego - nie ma tego złego :) Trzymam kciuki za realizację pomysłu!!! Bardzo mocno :))) Ucałuj Jasia, on na pewno jest zadowolony z takiego obrotu sprawy.
    P.s. stół jak zwykle piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, Jasio zadowolony, to na pewno:) Dzięki za trzymanie kciuków, będzie potrzebne:)

      Usuń