środa, 4 grudnia 2013

Mailegowa ferajna


Ci z Was , którzy mają w domu małego szkraba (bądź większą ich ilość) mają pewnie już za sobą tegoroczne rozważania nad zakupem upominków przynoszonych maluchom przez brzuchatego jegomościa w czerwonej czapie. Myślę nawet, że większość poupychała już owe prezenty po różnych szafach i komodach, choć pewnie znajdą się i tacy, którzy zaplanowali zakupy na ostatnią chwilę (tym przypominam, że ta chwila mija jutro wieczorem). Od tego roku my również oficjalnie zaliczamy się  do grona rodziców, tak więc owe rozważania dotyczą i nas. Szóstego grudnia Mikołaj odwiedzi Jasia po raz pierwszy, a ponieważ lubię wszystko mieć zaplanowane (na zupełnym spontanie mogę mieć chyba tylko wyjazdy wakacyjne:)) - zakupy na tę okazję już dawno siedzą w szafie. I tak od jakiegoś czasu zagnieździła się w tam Mailegowa ferajna. Na półkach grzecznie przycupnęły Wilk Szary, Elf Nieśmiały i Królik Bury. Ten ostatni będzie musiał poczekać nieco dłużej na ostateczne wynurzenie z szafowych czeluści. Planowane jest bowiem, że pozna się z synkiem dopiero w wigilijny wieczór:) Dzisiaj jednak ferajna wyskoczyła na mały spacer.
 
 
 
 
 
Widać, że są już zaprzyjaźnieni, choć pewnie nie łatwo było od tak przełamać pierwsze lody. Kto bowiem królika zapewni, że wilk wyzbył się zapędów drapieżcy i nie dziabnie go paszczą przy nadarzającej się okazji? Elf za to do wielce nieśmiałych należy, lecz ten kto go poznał dobrze wie, że bije w nim małe i dobre serduszko świąteczne. Bo tak to już jest, że Elfy z Danii czuwają w domu nad świątecznym nastrojem, a ten nasz - Duńczykiem jest 100-procentowym. 
Cała trójka to rewelacyjne zabawki firmy Maileg. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Pani Dorthe Mailil jest twórcą tych uroczych cudaków - zarówno designu, jak i "historii", jaką kryje w sobie każda postać. Króliki np. mają w zwyczaju budzić się każdego ranka tuż przez wschodem słońca, a na wieczór zawsze jedzą gorące mleko z cukierkowym pyłem gwiazdkowym. Koniecznie srebrną łyżeczką! :)
Zabawki są różnej wielkości – od tych ogromnych – królików szaraków, po śpiące w pudełkach po zapałkach, malutkie mysie rodziny. Ale Maileg to nie tylko zabawki, to również śliczne dodatki do pokojów dziecięcych.  M.in dzięki nim chciałabym stworzyć synkowi jego własną przestrzeń – przytulną, bajkową. Myślę sobię, że z takimi cudakami uda się idealnie. I choć Wiem, że na razie znajomość oprze się na jednostronnym …. lizaniu (w końcu to niemowlak:)), to mam nadzieję, że przetrwa na lata.
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Cała trójkę możecie kupić w sklepie Bokado
A Wam co przyniesie w tym roku Mikołaj?
 
Pozdrawiam Was ciepło!
SweetVillage
 
 
 
 
 

 

2 komentarze:

  1. Wpadłam pierwszy raz przypadkowo i zostaje ślicznie i pomysłowo tu u Ciebie:-)
    pzdr karola
    otulenibiela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i cieszę się, że się podoba i że zostajesz:) U Ciebie widzę też zadomowiły się elfy:)

      Usuń