czwartek, 19 września 2013

Zwykły - niezwykły dzień

Jeden dzień a taka zmiana nastroju! A wszystko za sprawą mojego M., który przywitał mnie wczoraj bukietem cudnych kwiatów i zaproszeniem do restauracji na kolację. Niby nic wielkiego, ale było bardzo miło. A wszystko to z okazji naszej rocznicy ślubu. Mamy bowiem taką niepisaną umowę, że co roku, jedno z nas planuje ten dzień i robi niespodziankę drugiemu. Tym razem nie było żadnych szaleństw, ale to oczywiste - w końcu mamy w domu półrocznego szkraba i na razie nie jest możliwe od tak wyjechać na drugi koniec Polski czy świata, no przynajmniej nie bez większych przygotowań:) Ale i tak było cudownie. Maluszek też zadowolony - został kilka godzin z babcią, a wiadomo - nikt nie rozpieszcza lepiej niż babcie:) Nawet pogoda nam wczoraj sprzyjała - rozjaśniło się i po kolacji udało się pójść na spacer przy pięknie zachodzącym słońcu. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że w naszej okolicy odkryto, zupełnie przypadkiem, ciąg fortów podziemnych, zbudowanych jeszcze za Napoleona. Właściciel restauracji, w której byliśmy, zorientował się z czym ma do czynienia, chcąc rozbudować kompleks o hotel. Przemiły kelner oprowadził nas po tej części fortów, która jest już odrestaurowana. Podobno zawiłe korytarze podziemne ciągną się kilometrami dochodząc aż do starówki w Warszawie. Plany promocji tego terenu i atrakcji są szerokie. To dobrze, niech się dzieje - bo tutaj naprawdę jest pięknie i warto, by jak najwięcej osób z tego skorzystało:)




A wracając do mojego domu - właśnie mija południe, maluszek najedzony śpi, a mnie może w tym czasie uda się poczytać z godzinkę jedną z tych książek, odłożonych ( już od kilku miesięcy) do przeczytania. Co chwila zerkam też, na mój piękny bukiet i uśmiecham się sama do siebie, nie mogę się napatrzeć, taki jest piękny. Zdjęcia naprawdę tego nie oddają w pełni. A w międzyczasie wymyłam i suszę butelki do nalewki wiśniowej. Nastawiana była w sierpniu, teraz muszę ją przefiltrować, przelać do butelek i poczekać minimum dwa miesiące. Będzie jak znalazł na grudniowe wieczory przy kominku:) Mniam!!! Miłego dnia.

Pozdrawiam Was ciepło!
SweetVillage

2 komentarze:

  1. Z chęcią spróbowałabym tej wiśnióweczki, ech.. kiedy to nastąpi... nie wiem... :( Mam nadzieje że chociaż kieliszeczek tego trunku na mnie poczeka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, dla Ciebie odłożymy buteleczkę:)

    OdpowiedzUsuń