poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Klimaty portugalskie


Jestem, jestem ... po krótkich, ale udanych wakacjach. Po powrocie zaś musiałam nacieszyć się swoją kochaną rodzinką i domem – a że stęskniłam się bardzo, trochę trwało to moje nie odzywanie się i ..... od paru z Was zdążyło mi się za to oberwać:) Ale to dobrze – znaczy, że wchodzicie, czytacie i interesuje Was:)
Te kilka dni było naprawdę cudownych. Portugalia niezmiennie kojarzy mi się z ciepłym, przesyconym morskim zapachem, powietrzem i jakąś taką dziwną nostalgią, którą noszą w sercach Portugalczycy. Kiedyś moja przyjaciółka, która obecnie mieszka na Algarve, usłyszała od Portugalczyka, że to właśnie łączy jej i jego rodaków – jakaś przedziwna umiejętność kontemplacji przeszłości i poczucie tęsknoty za nią. Wyrazem tych uczuć jest m.in. muzyka fado, która narodziła się w lizbońskiej dzielnicy – Alfamie. Jeśli macie ochotę posłuchać – mała próbka tutaj - to akurat Mariza.
Tym razem jednak nie miałam zbytnio okazji do słuchania fado, bowiem wylądowałam w Albufeirze – centrum turystycznym regionu Algarve. Tutaj wieczorami króluje latynoska muzyka klubowa:) Dla mnie jednak najważniejszy podczas tego wyjazdu był relaks – a to oznacza pyszne jedzenie, pływanie statkiem i codzienne spacery po plaży. A wybrzeże algarwiańskie, muszę przyznać, jest wyjątkowo piękne – z charakterystycznymi klifami w kolorze orchy i turkusowymi wodami.



 







 

No i to pyszne jedzenie – pomimo, że jadłam zdrowo (bo kuchnia portugalska to kuchnia rybna), to o niewyobrażalnie (jak dla mnie) późnych porach i w z decydowanie za dużych ilościach:) Efekty widzę teraz w lustrze, ale to nic - warto było! Takich owoców morza i pysznych grillowanych ryb nie da się upolować w Polsce. Za to uda się (przy odrobinie wysiłku) przyrządzić samemu typowe portugalskie danie - Bacalhau à brás . Jest to danie z dorsza, na którego Portugalczycy podobno mają tyle przepisów, ile dni w roku. Ja zasmakowałam w takiej oto wersji: 


 Bacalhau à brás:
  
SKŁADNIKI:
400 g suszonego dorsza (dostępny w sklepach Kuchnia Świata, ewentualnie można użyć filetów)
0,5 kg ziemniaków
2-3 cebule (zależy od wielkości)
4 łyżki oliwy z oliwek
czarne oliwki (jak widzicie na zdjęciu u nas były akurat zielone - też pasują:))
1-2  ząbki  czosnku 
4 jaja
pietruszka (opcjonalnie)
pieprz

Namoczyć bacalhau dzień wcześniej w wodzie (im dłużej będzie się moczył, tym potrawa będzie mniej słona). Następnie obrać rybę ze skóry i włókien, porwać na malutkie kawałki. Ziemniaki pokroić na cieniutkie paseczki (cieńsze niż na frytki), smażyć na głębokim oleju,aż do uzyskania złotego koloru. W międzyczasie pokroić cebulę i czosnek. Na osobnej patelni rozgrzać oliwę z oliwek, dodać czosnek i cebulę. Kiedy warzywa się zrumienią, dodać rozdrobnioną rybę. Wszystko wymieszać, dołożyć ziemniaki i smażyć około 5 minut. Na koniec wbić jajka i szybko wymieszać, aż do lekkiego ścięcia. Posypać oliwkami oraz pietruszką. My jedliśmy dodatkowo z pomidorami - stwierdzam, że bardzo pasowały:) Polecam, bo serwowałam nawet osobom, które nie przepadają za rybami – i stwierdziły, że danie bardzo dobre:) 


 
Bacalhau à brás

   
Z ciekawostek smakowych, które zupełnie mnie zaskoczyły to podawana, jako przystawka, marchewka z czosnkiem i oliwą. Nowe, jak dla mnie połączenie smaków – okazuje się bardzo popularne tutaj, na wybrzeżu Portugalii.



Marchewka w oliwie z czosnkiem
 Jak wspominałam było bardzo rybnie, ale zupełnym hitem kulinarnym tego wyjazdu okazała się cataplana. Nazwa dania pochodzi od miedzianego garnka, w którym jest podawana. Na czas przygotowywania naczynie spinane jest klamrą, by zachować szczelnosć - to gwarantuje,że potrawa jest aromatyczna i soczysta. Podobno ile gospodyń, tyle przepisów na dobrą cataplanę. Jednak w tej oryginalnej (rybnej, bo jest też wersja mięsna), wywodzącej się z regionu Algarve, zawsze znajdą się białe ryby, krewetki, małże oraz pomidory i ziemniaki. Jest to jedno z najpyszniejszych dań z owocami morza, jakie miałam okazję próbować. Mam tylko nadzieję, że to nie ostatni raz...

 
Grillowana rybka z oliwami i miejscowym chlebem
 
Cataplana z owocami morza


To, co jeszcze uważam, za wyjątkowe w Portugalii to azulejos. W te ceramiczne płytki ozdabiane jest tam po prostu wszystko – elewacje domów, sklepów, kościołów, zamków czy też..... publicznych szaletów. Wiem - nie wszystkim się podobają, (mój M np. uważa, że są wyjątkowo nieestetyczne), ja jednak uwielbiam na nie patrzeć. Kilka lat temu chciałam nawet przywieźć taką mozaikę do kuchni – wyglądałaby cudnie na jednej ze ścian, przy której teraz stoi stół. Niestety – stanowcze veto M zmusiło mnie do rezygnacji z tych zamiarów. Cóż – wystrój naszego domu to kompilacja wspólnych gustów, trzeba więc czasem pójść na kompromis:)








I jeszcze na koniec wrócę do portugalskiej muzyki. Zawsze tak jakoś jest, że podczas wakacji wpadną do głowy melodie, które człowiek nuci jeszcze długo po powrocie. Tak też mam z tymi poniższymi – posłuchajcie, może Wy również nie będziecie mogli przestać nucić:)



Pozdrawiam Was ciepło!

SweetVillage

2 komentarze:

  1. ależ Ci zazdroszczę wyjazdu!!! też chętnie wyrwałabym się na parę dni z domu, a portugalskie klimaty prezentują się wyjątkowo zachęcająco :)

    PS. szkoda, że M. nie zgodził się na te płytki ceramiczne w Waszej kuchni. Myślę, że to był bardzo ciekawy pomysł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt tak nie zrozumie mamy, jak druga mama:) Płytki odżałowałam, choć fascynacja trwa:)

      Usuń